Mówcie mi Bella lub Mary - jak kto woli. Nie będę ujawniać mojej tożsamości ale za to będę opisywać tu swoje problemy, marzenia z życia prywatnego. Dlaczego chcę być anonimowa? Po prostu, taki kaprys.
***
Hmmm... Nowa ja? Tak właśnie! Chcę się zmienić. Chcę przestać czuć do siebie takiego obrzydzenia i nienawiści. Pragnę być szczupła, mieć ładną gładką skórę na twarzy, a na nogach ani jednego włoska i uda bez cellulitu, paznokcie ładne i mocne. Chcę spełnić swoje marzenia. Powiedziałam sobie - nie będziesz się nad sobą użalać tylko zaczniesz działać. I właśnie dzisiaj podjęłam już pewne kroki. Wcieliłam dietę w mój bardzo wielki jadłospis dzięki, któremu mam taką wielką pupę, uda i brzuch. Zrobiłam dużo poprawek. Nie pytajcie lepiej ile jadłam... To jest okropne! Jak mogłam wpychać w siebie tyle żarcia?

Dzisiaj rano wstałam i poleciałam do kuchni, złapałam pączka zapominając o rozpoczętej diecie.. I żeby tego jeszcze było mało, zjadłam do tego naleśniki

Gdy sobie uświadomiłam jaki błąd popełniłam, udałam się do łazienki aby owe jedzenie zwrócić. Próbowałam na wiele sposobów ale nic nie poszło. Szczoteczka, palec... Nic kompletnie. Wszystko zostało strawione. Byłam i nadal jestem na siebie zła. Dlaczego brak mi samokontroli?

Nie sięgnęłam po żarcie aż do obiadu bo na szczęście miałam inne zajęcia. Byłam na ćwiczeniach, takie coś w formie korekcyjnych na kręgosłup, oczywiście są to ćwiczenia indywidualne. Strasznie się zmęczyłam i prawidłowo. Pot się ze mnie lał, że ho ho! Mam nadzieję, że kalorie, które przyswoiłam rano zostały spalone. Ważyłam się i nie przytyłam. Hura!!

Tylko, że jest problem bo na wadze wyświetla się ciągle 68 lub 69, a tak bardzo chciałabym 52

No cóż będę się musiała trochę nacierpieć. Nic nie jest ot tak, trzeba sobie zapracować aby zdobyć to czego się pragnie.
Na obiad zjadłam tak jak planowałam marchewkę na parze (zmiksowaną) i rybę. Miałam po obiedzie iść na siłownie jeszcze ale W. zachorowała, a ja zawsze chodzę z nią i czasami ze sobą bierzemy M. ale dzisiaj chyba to nie wypali. Nie chcę iść sama. Odpracuję to w domu, jak będzie mi się chciało ale to pewnie po kolacji. A właśnie zapomniałabym wspomnieć co będę jadła na kolację. Zamierzam spożyć dwie kanapki czyli, chlebek dietetyczny "wasa" z pomidorkiem i ogórkiem :)Mam nadzieję, że wytrwam i nic nie zjem do wieczora. Nie będę już dalej przynudzać. Mogłabym pisać i pisać ale każdy post musi mieć koniec. Do kolejnego napisania

Trzymajcie się cieplutko! Pa
-
ol:
-
just_me:
Pokaż wszystkie (2) ›